Maciek Rydzyński
Ola Rydzyńska
Creativity requires time and space. Two things the modern world likes to erode.
Źródło: alesserphotographer
Jacek Rydzyński
Zeiss Distagon T* 15mm f/2.8 ZF.2 lens (Nikon mount) announced
Piękne szkło! Bardzo mi się podoba sposób wykonania i minimalistyczny design. Ciekawe jak by się ten obiektyw sprawdził w fotografii ślubnej…
Mąż nie pomoże - zleć to fachowcom!
Tak się rozpoczyna reklama, która za pośrednictwem Ciemnej Strony Mocy, przedostała się dzisiaj do mojej skrzynki mailowej.
Reklamie nie pozostawiłam cienia złudzeń i rozstałam się z nią bez słowa wyjaśnień, natomiast slogan, który ją rozpoczynał zainicjował w moim mózgu ciąg rozważań, zakończonych istotną refleksją ;)
Chodzi o robienie mi zdjęć.
Nie lubię tego, a właściwie nie lubiłam. Wyleczył mnie mąż.
Miałam „modelkowe” doświadczenia, dawno, dawno temu. To były bardzo złe doświadczenia, które zamiast dowartościować moje wrażliwe, nastoletnie ego, tylko sprawę pogorszyły.
Potem przez lata, zdjęcia zawierające moją twarz komunikowały: „Nie fotografuj mnie!” a w najlepszym razie (gdy miałam wyjątkowo dobry dzień): „No już dobrze, dobrze - kiedy skończysz?”.
To się, na szczęście, zmieniło, pomógł mi fachowiec - mąż. Wcześniej nie umiał pomóc - bo był za malutki. Myślał, że jeśli sam czegoś nie przeżył to takie zjawisko w przyrodzie nie występuje. Nie mógł też zrozumieć jak taka ładna pani może nie lubić jak ją fotografują.
Przez ponad 14 lat, od kiedy jesteśmy nierozłączni w życiu i w pracy, spotykamy wspólnie ludzi, którzy chcą mieć portret, ale nie lubią być portretowani. I prawie każdy potrzebę posiadania atrakcyjnie „utrwalonego” własnego wizerunku stara się jakoś racjonalnie usprawiedliwić. Potem pada sakramentalne: „Źle wychodzę na zdjęciach”…
Ja te obawy i obciążenia rozumiem. Jeśli sama nie miałam identycznych doświadczeń, wiem, że sytuacje, które nie były moim udziałem, nie są mniej ważne od tych, w których uczestniczyłam.
Mąż też już rozumie.
Poznał wiele pięknych osób, które nie czuły się piękne. Wspólnie je podnosiliśmy na duchu i uspokajaliśmy.
Ale tym co ostatecznie spowodowało, że mąż stał się „fachowcem” było zrozumienie przez niego jaką potęgą jest chwalenie.
Staramy się za żadne skarby nie mówić portretowanym osobom o tym, z czym podczas sesji mamy problemy. To fotograf musi przeanalizować we własnej głowie co wywołuje ewentualne trudności i starać się dyskretnie je wyeliminować. Bardzo często są to trudności obiektywne - np. zły kąt padania światła. Nie można jednak się skrzywić czy pozostawić modela samemu sobie by udać się na naradę. Mogłoby to spowodować, że osoba fotografowana poczuje się niepewnie albo zacznie myśleć, że coś nie wychodzi bo ona nie jest dość atrakcyjna.
Więc mój dorosły już dziś małżonek, podczas sesji problemy zatrzymuje dla siebie, a uzewnętrznia właściwie jedynie pochwały. I to działa - wiem bo przekonałam się na własnej skórze. Jestem zadowolona z mojego portretu, a kto wie może to dopiero początek… ;)
Ola
Przychodzą do nas fajni ludzie!
Zabrałam się dzisiaj za wiosenne porządki. Myślałam, że posprzątam mieszkanie, ale jak to najczęściej u mnie bywa – zajęłam się pracą. Porządkując zbiór zdjęć w komputerze, wyrzucałam z niego fotografie, które „zajmują miejsce”. I tak dotarłam do folderu OLA I MACIEK – ZDJĘCIA ŚLUBNE, ŁÓDŹ I OKOLICE. Wyrzucając, przeglądałam i się uśmiechałam. Potem się wzruszałam i znowu, uśmiechałam. Przychodzą do nas fajni ludzie…
Mimo całego narzekania, które słyszymy wokół, że ludzie nie doceniają ambitnych zdjęć, a ci co doceniają to z kolei intelektualiści i ich nie stać na wynajęcie profesjonalnego fotografa, no i że tak w ogóle to kryzys i bryndza… mimo tego wszystkiego, cały czas przychodzą do nas ludzie po zdjęcia i do tego jeszcze – fajni. W tym momencie – odpukuję w niemalowane, bo w kontekście „ciężkich czasów” jakoś to zbyt optymistycznie zabrzmiało ;)
A potem pomyślałam sobie, że może to też kwestia tego, jak oceniamy to co nas spotyka. To, że przez zdecydowaną większość czasu jakim dysponuję zajmuję się pracą, mogło by być powodem do narzekania, a już na pewno można by mnie było nazwać bezduszną pracoholiczką.
Ja siebie tak nie nazwę, bo wiem dlaczego lubię spotkania z ludźmi i robienie im fotografii ślubnych. Lubię to bo wtedy mam niezwykłą okazję pracować z ludźmi, a nie z ich profesjonalnymi „rolami”. Obydwoje z Marcinem, staramy się być taktowni i dyskretni, po skończeniu zdjęć nie opowiadamy o życiu naszych klientów. Mamy ten ogromny komfort, że nie konfrontujemy się z maskami i zbrojami, które ludzie zmuszeni są nosić w zawodowej części swego życia. Spędzamy z tymi ludźmi wiele godzin ciężko pracując ale w zamian za to, możemy portretować ich w bardzo dobrych i „prawdziwych” momentach życia.
Myślę, że najlepsze co mogę zrobić w tym punkcie mego wywodu, to zilustrować go adekwatnymi fotografiami ;)
Dziękuję jeszcze raz – w imieniu swoim, jak i małżonka – Oli i Maćkowi za zaufanie i miło spędzony czas(pracy :)
Ola Dmitrów
Ola Dmitrów + Marcin Petruszka - Fotografia ślubna Łódź/Zdjęcia ślubne Łódź
Partnerki/Partners
Zdjęcie to jest rodzajem okładki albumu fotograficznego zawierającego portrety dwóch niezwykłych kobiet. Serię tę nazwaliśmy „Partnerki”. Współpracę z bohaterkami sesji opisaliśmy we wcześniejszym poście.
Wkrótce album Partnerki ukaże się na Facebooku, a wybrane zdjęcia w działach Portrety i Piękne historie na naszej stronie.
Zapraszamy do oglądania,
Ola i Marcin
Ola Dmitrów + Marcin Petruszka - Fotografia portretowa Łódź/Zdjęcia portretowe Łódź







