Lekko nieostre

  • Fotografie
  • Opinie
  • Kontakt
  • Projekty stron internetowych
  • Archiwum
  • RSS
  • Zadaj nam pytanie…
Mąż nie pomoże - zleć to fachowcom!
Tak się rozpoczyna reklama, która za pośrednictwem Ciemnej Strony Mocy, przedostała się dzisiaj do mojej skrzynki mailowej.
Reklamie nie pozostawiłam cienia złudzeń i rozstałam się z nią bez słowa wyjaśnień, natomiast slogan, który ją rozpoczynał zainicjował w moim mózgu ciąg rozważań, zakończonych istotną refleksją ;)
Chodzi o robienie mi zdjęć.
Nie lubię tego, a właściwie nie lubiłam. Wyleczył mnie mąż.
Miałam „modelkowe” doświadczenia, dawno, dawno temu. To były bardzo złe doświadczenia, które zamiast dowartościować moje wrażliwe, nastoletnie ego, tylko sprawę pogorszyły.
Potem przez lata, zdjęcia zawierające moją twarz komunikowały: „Nie fotografuj mnie!” a w najlepszym razie (gdy miałam wyjątkowo dobry dzień): „No już dobrze, dobrze - kiedy skończysz?”.
To się, na szczęście, zmieniło, pomógł mi fachowiec - mąż. Wcześniej nie umiał pomóc - bo był za malutki. Myślał, że jeśli sam czegoś nie przeżył to takie zjawisko w przyrodzie nie występuje. Nie mógł też zrozumieć jak taka ładna pani może nie lubić jak ją fotografują.
Przez ponad 14 lat, od kiedy jesteśmy nierozłączni w życiu i w pracy, spotykamy wspólnie ludzi, którzy chcą mieć portret, ale nie lubią być portretowani. I prawie każdy potrzebę posiadania atrakcyjnie „utrwalonego” własnego wizerunku stara się jakoś racjonalnie usprawiedliwić. Potem pada sakramentalne: „Źle wychodzę na zdjęciach”… 
Ja te obawy i obciążenia rozumiem. Jeśli sama nie miałam identycznych doświadczeń, wiem, że sytuacje, które nie były moim udziałem, nie są mniej ważne od tych, w których uczestniczyłam.
Mąż też już rozumie.
Poznał wiele pięknych osób, które nie czuły się piękne. Wspólnie je podnosiliśmy na duchu i uspokajaliśmy.
Ale tym co ostatecznie spowodowało, że mąż stał się „fachowcem” było zrozumienie przez niego jaką potęgą jest chwalenie.
Staramy się za żadne skarby nie mówić portretowanym osobom o tym, z czym podczas sesji mamy problemy. To fotograf musi przeanalizować we własnej głowie co wywołuje ewentualne trudności i starać się dyskretnie je wyeliminować. Bardzo często są to trudności obiektywne - np. zły kąt padania światła. Nie można jednak się skrzywić czy pozostawić modela samemu sobie by udać się na naradę. Mogłoby to spowodować, że osoba fotografowana poczuje się niepewnie albo zacznie myśleć, że coś nie wychodzi bo ona nie jest dość atrakcyjna.
Więc mój dorosły już dziś małżonek, podczas sesji problemy zatrzymuje dla siebie, a uzewnętrznia właściwie jedynie pochwały. I to działa - wiem bo przekonałam się na własnej skórze. Jestem zadowolona z mojego portretu, a kto wie może to dopiero początek… ;)
Ola
Pop-upView Separately

Mąż nie pomoże - zleć to fachowcom!

Tak się rozpoczyna reklama, która za pośrednictwem Ciemnej Strony Mocy, przedostała się dzisiaj do mojej skrzynki mailowej.

Reklamie nie pozostawiłam cienia złudzeń i rozstałam się z nią bez słowa wyjaśnień, natomiast slogan, który ją rozpoczynał zainicjował w moim mózgu ciąg rozważań, zakończonych istotną refleksją ;)

Chodzi o robienie mi zdjęć.

Nie lubię tego, a właściwie nie lubiłam. Wyleczył mnie mąż.

Miałam „modelkowe” doświadczenia, dawno, dawno temu. To były bardzo złe doświadczenia, które zamiast dowartościować moje wrażliwe, nastoletnie ego, tylko sprawę pogorszyły.

Potem przez lata, zdjęcia zawierające moją twarz komunikowały: „Nie fotografuj mnie!” a w najlepszym razie (gdy miałam wyjątkowo dobry dzień): „No już dobrze, dobrze - kiedy skończysz?”.

To się, na szczęście, zmieniło, pomógł mi fachowiec - mąż. Wcześniej nie umiał pomóc - bo był za malutki. Myślał, że jeśli sam czegoś nie przeżył to takie zjawisko w przyrodzie nie występuje. Nie mógł też zrozumieć jak taka ładna pani może nie lubić jak ją fotografują.

Przez ponad 14 lat, od kiedy jesteśmy nierozłączni w życiu i w pracy, spotykamy wspólnie ludzi, którzy chcą mieć portret, ale nie lubią być portretowani. I prawie każdy potrzebę posiadania atrakcyjnie „utrwalonego” własnego wizerunku stara się jakoś racjonalnie usprawiedliwić. Potem pada sakramentalne: „Źle wychodzę na zdjęciach”… 

Ja te obawy i obciążenia rozumiem. Jeśli sama nie miałam identycznych doświadczeń, wiem, że sytuacje, które nie były moim udziałem, nie są mniej ważne od tych, w których uczestniczyłam.

Mąż też już rozumie.

Poznał wiele pięknych osób, które nie czuły się piękne. Wspólnie je podnosiliśmy na duchu i uspokajaliśmy.

Ale tym co ostatecznie spowodowało, że mąż stał się „fachowcem” było zrozumienie przez niego jaką potęgą jest chwalenie.

Staramy się za żadne skarby nie mówić portretowanym osobom o tym, z czym podczas sesji mamy problemy. To fotograf musi przeanalizować we własnej głowie co wywołuje ewentualne trudności i starać się dyskretnie je wyeliminować. Bardzo często są to trudności obiektywne - np. zły kąt padania światła. Nie można jednak się skrzywić czy pozostawić modela samemu sobie by udać się na naradę. Mogłoby to spowodować, że osoba fotografowana poczuje się niepewnie albo zacznie myśleć, że coś nie wychodzi bo ona nie jest dość atrakcyjna.

Więc mój dorosły już dziś małżonek, podczas sesji problemy zatrzymuje dla siebie, a uzewnętrznia właściwie jedynie pochwały. I to działa - wiem bo przekonałam się na własnej skórze. Jestem zadowolona z mojego portretu, a kto wie może to dopiero początek… ;)

Ola

    • #fotograf Łódź
    • #fotografia artystyczna
    • #fotografia portretowa Łódź
    • #fotografia profesjonalna
    • #fotografia studyjna
    • #photography
    • #portrait
  • 3 miesiące temu
  • Comments
  • Link stały
  • Share
    Tweet

Najnowsze komentarze

Komentarze do bloga obsługiwane przez serwis Disqus
← Poprzednie • Dalej →

Logo

Lekko nieostre

O serwisie

Ola Dmitrów i Marcin Petruszka

RAZEM mieszkamy, robimy zdjęcia, tworzymy strony internetowe, kochamy Marynię, spieramy się, zachwycamy, odpoczywamy.

ODDZIELNIE spieramy się z innymi, zachwycamy, odpoczywamy.

W PRZYSZŁOŚCI marzymy o mniejszym wspólnym pracowaniu i większym razem wylegiwaniu.

Interesuje nas co inni mają do powiedzenia na temat zdjęć, filmów, literatury, czasopism, wydarzeń społecznych i kulturalnych. Opinie nie tylko z „branży” są początkiem rozmów przy śniadaniu, a czasem też inspirują nas do pracy.
  • RSS
  • Losowy
  • Archiwum
  • Zadaj nam pytanie…
  • Wersja mobilna

© 2012 Ola Dmitrów + Marcin Petruszka - www.petruszka.com. Effector Theme by Carlo Franco.

Na bazie serwisu Tumblr