Z Dziennika Pokładowego 21.01.2012
Cześć,
Oglądaliśmy kilka dni temu film o przyjaźni.
Nie umiem w tej chwili tego zrozumieć, dlaczego zwykle na szczere i bezpośrednie wyznania: „Jesteś moim przyjacielem, cieszę się, że Cię mam” w odpowiedzi pada: „…Daj spokój, nie ma o czym mówić, nie mówmy o tym…”
Nie ja na szczęście słyszę tego typu odpowiedzi, ale takie rozmowy toczą się w moim otoczeniu. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego uważa się, że otwarte wyznania na temat przyjaźni są pretensjonalne lub w najlepszym razie patetyczne.
Film o którym piszę to na pierwszy rzut oka powielająca schematy hollywoodzkie, tzw. komedia obyczajowa. Żadnych nagród nie dostał, forma wizualna też pozbawiona spektakularnych poszukiwań.
Jednak dobrze nam się go oglądało. Ale co najważniejsze dla mnie, na dobre zadomowił się w mojej głowie i przypomina mi o sobie. Minęło parę dni, zobaczyłam i przeczytałam jeszcze parę rzeczy, a on umościł się wygodnie i chyba zostanie ze mną na dłużej. Szczególnie jedno zdanie: „…A do kogo Ty możesz zadzwonić o 3 nad ranem?”.

Właściwie to sama jestem zaskoczona tym, że „Mój najlepszy przyjaciel” tak bardzo dał mi do myślenia… i że tak bardzo go doceniam. Myślę, że jest tak właśnie dlatego… że niepopularnie wprost… i niepretensjonalnie konkretnie - mówią tam o przyjaźni.
Ps. Można go z łatwością obejrzeć tu: http://www.iplex.pl/filmy/moj-najlepszy-przyjaciel,1554
Szczerze pozdrawiam moich przyjaciół : )
Ola
Ola Dmitrów + Marcin Petruszka - fotograf Łódź
