Aaaaby fotograf SOS
Facet mocno się przestraszył. Ale najpierw zobaczył tę antyczną wazę z Achillesem i Patroklesem. Obraz, jak fotografia, zadziałał na wyobraźnię. Mit nie daje mu spokoju. Zaczyna myśleć o sobie i swoich przyjaciołach. Przyjmuje zakład, który ma pokazać prawdę. Oczywiście przyjmując zakład udowadnia, że nie wie co to przyjaźń. Bo jak dowieść, że ma się przyjaciela? Wystawić go celowo na próbę? Jakim jest się przyjacielem robiąc mu coś takiego? Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie - jasne, ale wykreować tę biedę by sprawdzić kto jest przyjacielem?
OK - gość się wystraszył. Zaczął źle. Może nikt mu w życiu nie pokazał o co w tym chodzi. Może miał słabych rodziców… Ale próbuje. Chce. Próba jest spalona, ale wynika z niej coś dobrego - przebudzenie. Pojawia się w końcu szansa na poprawę.
Patrząc na film z perspektywy fotografa… faktycznie film nie jest jakiś przełomowy. Pod względem technicznym. Nie ma spektakularnych zdjęć. Jest porządny warsztat operatora. Dobrze poprowadzona kamera, dobre światło - wszystko wygląda naturalnie, spokojnie kupujemy historię, która dzieje się we Francji. Widzimy, że to prawdziwe miejsca, że to nie studio itd. Techniczne zagadnienia to łatwizna. Ale zdjęcia dobrze opowiadają tę historię, podbijają akcenty i zatrzymują akcję kiedy trzeba. Mnie się podoba ten film i jego zdjęcia. Nie potrzebuję tu nic więcej.
Zatem patrząc na film z perspektywy fotografa… kopię głębiej, staram się przekroczyć technikę i wyciągnąć z filmu więcej. Co ja, jako fotograf mam z tej historii? Jak w ostatniej scenie „Tajne przez poufne” braci Coen - „What do we learn from that?”. Myślę, że od warsztatowych umiejętności, sprzętu i zagadnień technicznych ważniejsza jest historia. Tę zaś tworzą ludzie, na których muszę się skupić, żeby z moich fotografii wyszło coś wartościowego. Zapomnieć o sobie, o swoich potrzebach i problemach, a w zamian myśleć o tych, którzy przede mną się otwierają stając przed obiektywem. Być z nimi, starać się przeżywać z nimi ich historię i w odpowiednich momentach zrobić zdjęcia, które tę historię zachowają.
Lepiej więc zrobić nieidealne technicznie zdjęcie, które opowiada ciekawą historię, niż idealne ale puste jak okładka pisma z ładną buzią. Warto spróbować, popełnić błędy, zauważyć je by przy następnym zwolnieniu migawki poprawić technikę. Zadzwonić na linię SOS Przyjaciel, by zrozumieć, że nie tędy droga.
A wy - co widzicie w „Moim najlepszym przyjacielu”?
Marcin
Ola Dmitrów + Marcin Petruszka - fotograf Łódź
