Znana-nieznana
Kasię znamy od wielu lat. A właściwie - z Kasią witamy się od wielu lat i mówimy cześć, kiedy wychodzimy z pracy.
Mamy świadomość tego czym się zajmuje i że lubi chodzić na wysokich obcasach.
I gdyby nie fotografie portretowe, które dla niej robiliśmy, pewnie w najlepsze znali-nie znalibyśmy się po dziś dzień :)
Sesja udała się dlatego, że Kasia nam zaufała, ale przede wszystkim dlatego, że zaufała sobie. Chciała mieć po prostu, dla własnej przyjemności kilka swoich portretów. Okazało się jednak, że ogarnęły ją wątpliwości - czy się nadaje, czy sobie poradzi. Takie wątpliwości ma zdecydowana większość ludzi, których portretujemy - na szczęście Kasia dotarła do studia. I była (i w ogóle jest) fantastyczna. Powiedziała, że oddaje się w nasze ręce a potem… psiejsko-czarodziejsko powstały piękne fotografie portretowe :)
Kasiu, dziękujemy Ci bardzo za poczucie humoru i szczerość. Praca z Tobą była czystą przyjemnością :)
Ola i Marcin
Ola Dmitrów + Marcin Petruszka - Fotograf Łódź
Fotografia ślubna - Łódź, Krysia i Jurek - Przygotowania

Co jest lepsze?
Idealne oświetlenie, wysmakowana kolorystyka i wyciszone emocje, czy ujęcie reporterskie, z emocjami tak silnymi i prawdziwymi, że trzeba mieć język giętki jak Słowacki, by je opisać, choć chcielibyśmy by powstało z trochę innego kąta, pokazywało więcej twarzy Krysi i siostry, która jej pomaga?
Które lepsze?
„Które lepsze?” to najczęstsze pytanie, jakie pada gdy wspólnie pracujemy. A że pracujemy prawie cały czas razem to jest gorąco :) To, co pokazujemy klientom i w portfolio to tak naprawdę nie jest kompromis, bo nie doprowadzamy zdjęć do bezpiecznego, ciepłego środka. Z jednych z nich dumna jest Ola, z innych dumny jestem ja. Odkąd się poznaliśmy, jakieś 12 lat temu, cały czas tworzymy obok siebie, zaglądamy sobie przez ramię i wiecznie się spieramy. Jest w tym twórczy ferment, choć pewnie nie zawsze musi się podobać naszym sąsiadom ;)
„Które lepsze?” to również najczęstsze pytanie jakie pada podczas prezentacji zdjęć na spotakniach z klientami. Tym razem pomyśleliśmy, że fanie byłoby uslyszeć jakie jest Wasze zdanie. Oba zdjęcia powstały podczas naszego ostatniego zadania - reportażu z dnia ślubu Oli i Przemka.
A

B

Zatem - Które lepsze? A czy B? Prosimy o podpowiedź - jeśli nie macie dużo czasu to wystarczy krótko - A lub B :)
Hej siostro - stań dziś znowu prosto!

Na Dworcu Fabrycznym jest sklepik, który lubię odwiedzać. Mam naturę poszukiwacza (powinno być poszukiwaczki) skarbów, a tam skarby odkryć można. Nosi mało wdzięczną nazwę: Tania Prasa i pewnie z tego powodu trafiają tam głównie „stali klienci”, którzy wiedzą jakie drogocenności kryje owo niepozorne wnętrze. Spośród stałych bywalców wyodrębnić możemy trzy podstawowe grupy: łowców przecenionych pism mieszczących „podobrazia” do haftu krzyżykowego z muliny, tropicieli przecenionych pism erotycznych/pornograficznych oraz poszukiwaczy dodatków do Gazety Wyborczej, Polityki i Przekroju.
Moje dzisiejsze zakupy sprawiły, że wyjątkowo można mnie zaliczyć do grupy trzeciej :)
Rachunek opiewał na 5 PLN, a wspaniałość, którą udało mi się upolować to film Bonneville będący w 2008 roku dodatkiem do Gazety Wyborczej. Jak była mi uprzejma wyjaśnić ekspedientka - „Mało tego poszło, bo takie rzeczy to raczej słabo idą”.
Śledząc opinie w internecie na temat filmu dowiedziałam się, że zdobył on nagrody jedynie w krajach europejskich choć cała ekipa to Amerykanie, oraz że to film dla pań.
Nie biorę udziału w debatach o wyższości kina europejskiego nad amerykańskim - nic mi one po prostu nie dają. Zastanowił mnie jednak drugi nurt konwersacji internautów, a ściślej mówiąc fakt, że to wyłącznie kobiety pisały, że Bonneville jest rozrywką zarezerwowaną dla płci pięknej.
Dlaczego pewne realizacje artystyczne świat krytyków i kuratorów metkuje etykietą „sztuka kobieca” wiem - uczyli mnie tego na studiach. Nie wdając się w długie wywody chodzi o dzieła, bądź takie przejawy artystycznej aktywności, które poruszają całą gamę zagadnień związanych z kobiecością, ikonami i stereotypami na temat kobiecości, społeczną rolą kobiet, oczekiwaniami wobec nich, schematami, traumami… I to co jest jeszcze potrzebne, by jako artysta to tej szuflady trafić - bycie kobietą.
Nie chciałabym jednak rozwijać tematu zjawisk związanych z osobliwym według mnie tworem, jakim jest marketing sztuki. Szczególnie interesują mnie bowiem odbiorcy, którzy oglądają i wydają opinie spontanicznie, z tzw. „potrzeby serca”, a nie dla tego, że na tym polega ich praca. Zakładam przy tym, że większość czytelników Gazety Wyborczej to ludzie inteligentni i jak to się enigmatycznie określa, „obyci”.
Dlaczego więc panie nalegały, że ten mądry, głęboki i jednocześnie pełen ciepłego ale też anarchistyczno-punkowego humoru film zarezerwowany jest tylko dla nich? Jeśli dla tego, że wątek fabularny opiera się na podróży 3 kobiet to może wygodniej byłoby od razu zrobić listę filmów według tego klucza i ostrzec panów, że nie zrozumieją. Wszystkie wspaniałości Amodovara, większość Woody’ego Alena, dużą część Lyncha i braci Cohenów należałoby czym prędzej wciągnąć do tego spisu i odpowiednio oznakować w wypożyczalniach i programach telewizyjnych :)
Jeśli chodzi o to, że mężczyźni nie zrozumieją bo mowa tam o namiętnościach, oddaniu, potrzebie wolności oraz wierności temu w co się wierzy, to pozostaje mi pochylić się pokornie i z troską szepnąć: „współczuję Wam Siostry”.
A może to, że mam za sobą 32,5 roku spędzone wśród mądrych pań i żyjących z nimi w symbiozie samców, spowodowało, że nie wiem jak „prawdziwe życie” wygląda.
Może Wy mi podpowiecie? Czy bujam w obłokach, czy powinnam dowiedzieć się o jakiś barierach nie do przebrnięcia, o których w swojej naiwności nie mam pojęcia ? :)
Póki co kończę szczęśliwa i pełna wiary w porozumienie międzyplanetarne.

Na biedę, kłótnie, nieczułych współpracowników, szefów czy ekspedientów (samców i samiczki) proponuję, parafrazując mistrza, następujące środki łagodzące:
BEZPIECZNA JAMKA + PIWKO + BONNEVILLE (a w nim MUZYCZKA)
- Ola
Zostaliśmy poproszeni o zrobienie reportażu z zawodów bowlingowych. Świetna zabawa, choć ciemno jak biabli (nomen omen bo turniej rozgrywany był w kręgielni „Grakula” w Manufakturze). Atmosfera mroczna a rozgrywający piekielnie skupieni.
Więcej zdjęć na stronie: http://www.petruszka.com/zdjecia/reportaz/
